Siedząc pośród ciemnych myśli
W ciszy chowając swą twarz,
Łzami ryzując postać samotności
Myślę o tych, co odeszli
I już nigdy nie powrócą…
Już nigdy nie będzie tak samo
To inni ludzie, inne twarze…
Widzisz ? Krwi krople…
To krwawi moje serce…
I już dusza z piersi się wyrywa.
Ona nie lubi być sama.
I chce uciec, biec daleko…
Tam, gdzie nie ma cierpienia.
Błądzę w jaskini niepewności.
I nawet sobie już nie ufam…
Spadłem w otchłań nicości
Niczym Ikar z krain szczęścia…
Czym jest przyjaźń?
Co to miłość?
Słowa dawno zapomniane…
Zakopane w studni świadomości
I okryte warstwą zobojętnienia.
Może tak będzie lepiej…
Tylko garść pigułek na drogę,
By dobiec szybciej, łatwiej…
By przegnać zwątpienie…
Już na zawsze zasnąć
I biegać wśród potępieńców
Drąc włosy z głowy,
Patrząc błędnym wzrokiem
Na zastępy szaleńców…
<----